poniedziałek, 23 marca 2015

Szkola ?

Szkoła ... Wiem, że wszyscy kochają ten temat i te polskie placówki, które zostały tak nazwane nie wiem na jakiej podstawie, ale druga połowa roku szkolnego to może być dobry czas na początek długiego wywodu o szkolnictwie z mojego punktu widzenia.
Podzieliłabym ten temat na plusy i minusy, ale jedynym pozytywem jest to, że gdy uczęszczasz na korepetycje masz szansę na zdanie do następnej klasy. 
Wszystko kręci się dookoła systemu który jest chory i jest powodem słabych wyników matur oraz popadaniem w różne nałogi.
Zacznę może od programu który bardziej przeładowany być nie mógł. I nie mowię tego jako totalny leń i nierób, ale skoro nawet nauczyciele tak uważają, a i tak 'uczą' od 30 lat tego samego, skoro wiadomo że nauka o mózgu zrobiła wielki postęp i potwierdziła, że mózg totalnie inaczej przyswaja wiedzę ? No to ja nie mam pytań, robić coś wbrew sobie jednocześnie dając zły przykład uczniom już od najmłodszych lat? Wysyłasz małe, ciekawe świata i nie wiedzące nic o życiu dziecko do przedszkola, a w gimnazjum odbierasz je z komisariatu, znajdujesz puste paczki po papierosach i widzisz, jak twój ukochany Jasiu czy Stasiu wraca pijany do domu. Powiecie pewnie : takie czasy. Otóż nie. Składa się na to na przykład powstanie jednostki szkolnictwa zwanej gimnazjum. Pozornie, fajne miejsce, coś nowego po 6 latach w jednym budynku z tymi samymi ludźmi. W praktyce można to porównać do bomby. Jest w niej cały ten najgorszy syf : hormony, stres, pierwsze zauroczenia, używki, problemy w domu, trudny wiek, wygląd, 'pozycja w stadzie', figura, kto nałoży więcej tapety, buty, torebki, AJFONY, kłamstwa, zawiść, zazdrość... Jeżeli to wszystko zmieszamy i przyporządkujemy każdą z tych cech powiedzmy 3/4 osób które dopiero się poznają, nawiązują nowe znajomości co za tym idzie stres przed niedopasowaniem się do środowiska i przed brakiem akceptacji, którzy zamiast podjąć ważną decyzję apropo co dalej zrobić ze swoim życiem, to znają już smak każdego alkoholu, mają duże problemy z zaufaniem, bo przecież każdy o każdym z każdym. Z samoakceptacją, czytaj dość popularne ostatnio cięcie się i anoreksja, bulimia. Umiesz tak naprawdę tyle ile zdążyłeś sie nauczyć robiąc ściągi, bo wszyscy gonią z materiałem. Zaraz egzamin i mało kogo obchodzi czy masz 2 testy czy 10, program to program.
Dość o gimnazjum, teraz moje ulubione licea w których teoretycznie klasy są profilowane. Mowię teoretycznie, bo mój mat-fiz to jest matfizhumanwok. Jeżeli idę sobię na profil humanistyczny to mam w tym jakiś cel i myśle o takich studiach, to zamiast już cisnąć z tych humanistycznych przedmiotów, mieć więcej godzin i na spokojnie przerabiać materiał aby i nauczyciel mógł/miał szansę zainteresować lekcją a nie tylko zdążyć zrobić zadania zaplanowane na dzisiaj i aby uczeń miał czas usystematyzować swoją wiedzę, z woku masz test z połowy podręcznika, z matematyki to jak w klasie matematycznej, z fizyki nic nie umiesz to i tak w 1 klasie musisz zdać i kompletnie nie możesz sie skupić. Osobiście uważam że klasy nieprofilowane też powinny istnieć, bo ja na przykłady nie wiem jeszcze na 130% co będę robiła za pare, parenaście lat a teraz tak naprawdę mam to narzucone z góry. Uważam, że rysowanie na woku czy uczenie się o x gatunkach robaków na profilu humanistycznym jest totalnie bez sensu, nawet jeżeli to trwa tylko rok.
Kolejna sprawa - ilość prac domowych i lekcji. Idziesz sobie do szkoły na powiedzmy 8-9 rano. Wychodzisz sobie o 15:30. Na następny dzień nie dość że masz z dnia na dzień zadawane prace z przedmiotów rozszerzonych, np koło 30 zadań z matematyki które robisz 2 godziny, to może dostaniesz w gratisie 4 kartkówki, bo w dzienniku są już 3 prace klasowe na ten tydzień, to weź człowieku to ogarnij. Wracasz do domu, jest 16. Zjesz obiad, 16:30. Siadasz do lekcji, patrzysz 2 w nocy, kończysz wyklejanke na wok a tu jeszcze geografia. No i powtarzasz sobie te 10 tematów z geografii, następnego dnia idziesz do szkoły niewyspany, w złym humorze, wszystko cie wkurza, nie mozesz sie skupić, najchętniej to byś skoczyła 'z wieży astronomicznej' (if you know what i mean). No i bajlando! Przychodzi wymarzony weekend. Taaak? Macie weekend? A to macie całe 2 dni żeby zrobić to to to i to. Nie spotkasz sie ze znajomymi, przyjaciółką, nie będziesz miał sie komu wygadać, zaczyna się to powoli kumulować aż w końcu człowiek staje się jego wrakiem. 
Przejedźcie się po Warszawie i popytajcie ludzi o polimeraze, ile ton ryżu zebrano w danym roku, o wzory na długość fali, na częstotliwość. Zapytajcie o kwasy, o trygonometrię i o logikę, a zapewniam was że większa cześć nawet nie będzie wiedziała co ty do nich mówisz.
Napewno lubimy wymianę zdań z nauczycielami. Może być spowodowana czym kolejek. Błędem nauczyciela, twoim błędem, 'pyskowaniem' co w praktyce wygląda tak że masz racje ale nauczyciel ci tego nie przyzna, pomyłką nauczyciela na twoją niekorzyść (nieprzygotowania i umawianie sie na poprawę na za tydzień a jednak musisz pisać na lekcji). Pamiętaj że nauczyciel Z A W S Z E ma racje. Bo jak nie ma i niedajboże mu to wypomnisz, to możesz być pewny, że zobaczysz szkołę wcześniej niż wszyscy - w sierpniu.

Na dzisiaj to już koniec, ale można by było posać o tym jeszcze długi czas. Jeżeli Wam się podoba, napiszcie na dole propozycje tematów, o których chcielibyście przeczytać. :)